poniedziałek, 31 marca 2008
zamówiłam przed świętami tkaniny na nowe Mei Taie i wciąż czekam, chociaż cierpliwość mi się kończy :( pewnie wkręciły się w wir świątecznych życzeń...
środa, 26 marca 2008

dziś moi chłopcy przegrzebali cały kuferek z krawieckimi szpargałami i zażyczyli sobie po kawałku szmatki do szycia. na szmatach nie oszczędzam, więc wybrali co chcieli i poprosili, żebym nauczyła ich szyć.

a oto efekt końcowy: kapturek i szaliczek ;-)

wtorek, 25 marca 2008
"kropla rosy" to kolejny Mei Tai. powstał tuż przed Świętami Wielkiej Nocy. jest taki wygodny, że z chęcią  zostawiłabym go Maluchowi, ale my jeszcze mamy czas. Maluch dopiero ćwiczy brzuszki, więc zanim usiądzie samodzielnie, minie trochę czasu.

 

 

poniedziałek, 17 marca 2008

udało się! Maluch nawet nie protestował, a przy okazji okazało się, że rękawki zbiegły się ;) są dobre bez zawijania. moja koleżanka śmiała się, że wyglada jak ubranko dla lalki :) jest cieniutki, ale ciepły, łatwo się zakłada.

niedziela, 16 marca 2008

dlaczego moim chłopcom nie robiłam takich malusich bucików? no, wiem dlaczego - nie umiałam. będąc w ciąży z Maluchem wykonałam dwie pary butków. jedne przeznaczyłam na co dzień, drugie na Chrzest, a teraz zakładam na zmianę.

nasz Maluch, choć bardzo kochany, jest kiepskim modelem. strasznie wierzga nóżkami, co niewprawnemu fotografowi, takiemu jak ja, utrudnia wykonanie ostrego ujęcia ;)

ciąża to bardzo fajny czas na wykonywanie różnych robótek. któregoś dnia zamarzył mi się komplecik czapcia i sweterek. myślałam, że pójdzie szybko i sprawnie. niestety myliłam się. czapka dla Malucha poszła rzeczywiście szybko, ale okazało się, że bardzo podoba się jego starszym braciom i musiałam dorobić jeszcze dwie podobne czapki w większym rozmiarze :)

sweterek przedstawię w innym terminie. może uda się bez płaczu przy otwartym balkonie ;)

piątek, 14 marca 2008

jeśli spodobała Ci się jakaś rzecz wykonana przeze mnie i pragniesz czegoś podobnego dla siebie lub na prezent, napisz do mnie:

kasia@doux-doux.pl

22:33, kasia_ol1 , KONTAKT
Link Dodaj komentarz »

pewnej jesiennej nocy narodził się Maluch, a wraz z nim pojawiły się nowe fascynacje. zaczęło się od tego, że zostałam niemalże na siłę przekonana o wyższości chust nad nosidełkami. spróbowałam z jedną samoróbką - było tak sobie. zmieniłam tkaninę, ale też bez rewelacji. za trzecim razem kupiłam oryginalną i to był strzał w dziesiątkę!!! na forach chustowych dowiaduję się ciągle czegoś nowego na temat noszenia dzieci w chustach i miękkich nosidłach. w ten oto sposób dotarłam do wzorów miękkich nosideł azjatyckich Mei Tai. oczywiście nie wytrzymałam i spróbowałam uszyć. w Mei Tai można nosić dzieci od czasu, kiedy już samodzielnie siedzą do wieku ok. trzech lat (waga ok. 15 kg). ponieważ żadne z moich dzieci nie spełnia tego kryterium (Maluch nie siedzi, Starszak i Średniak przekraczają wagę), uszyłam "Mintaje", które musiały je unieść.

1. Mei Tai w paseczki

2. Mei Tai z motylem (poszedł w świat ;)

3. Mei Tai z koniczynką

4. Mei Tai turkusik

moje dzieci są szczęśliwe, gdy są blisko mnie. Starszak i Średniak, choć wiedzą, że są za duzi na noszenie, proszą czasami ;) Maluch szybko przestaje być mały, a póki nie jest mobilny, musi być noszony. roczniaki, dwu- i trzylatki, zazwyczaj chętnie biegają, ale po dłuższym spacerze nie mają siły, by wrócić na własnych nóżkach. Mei Tai jest fantastycznym rozwiązaniem w takich sytuacjach, a przede wszystkim jest zdrowszy dla kręgosłupów naszych dzieci niż sztywne nosidła. może skusisz się i zamówisz? ;)

 

jakoś tak to już jest, że wraz z pojawianiem się na świecie kolejnych dzieci ich mamy mają nowe fascynacje, a wraz ze wzrostem tychże dzieci, fascynacje również się zmieniają. przy Starszaku interesujący był dla mnie temat ciąży. przeżywałam każdy dzień rozwoju małego człowieczka, później rodzinny poród, a wreszcie karmienie i pielęgnację maluszka. kiedy pojawił się Średniak, okazało się, że opieka nad dziećmi, choć wciąż ciekawa, ale i bardzo wyczerpująca, nie daje mi spełnienia - szukałam czegoś więcej. rękodzieło było odskocznią od codziennych już nie-fascynacji, ale obowiązków.

dzieciaki szybko rosną i w pewnym momencie okazuje się, że z uroczych niemowląt stają się mądrymi przedszkolakami. wciąż jednak są mali i potrzebują wsparcia, by przełamać lęk przed oddzieleniem od rodziców. pomyślałam, że muszę im jakoś pomóc oswoić ten lęk. wymyśliłam worki na buty z przyjacielem.

a oto niektóre z nich:

małpki mają wypukłe pyszczki, dyndające łapki i ogonek. mogą być dowolnie ubrane, w zależności od preferencji zamawiającego. miś panda ma miłą, kudłatą buźkę, wypukły i mięciutki nosek. można go potrzymać za łapkę, którą wystawia zza krzaczka. żabka jest płaską, ale bardzo sympatyczną aplikacją.

pomyśl - może Twój Skarb potrzebuje takiego Przyjaciela, który będzie czekał tuż obok niego w szatni :)
 
czwartek, 13 marca 2008

nauczyłam się podstaw szydełkowania stosunkowo niedawno. znalazłam w necie kilka pomocnych stron i wzięłam się do pracy. pierwsze były buciki - bez wzoru - ot tak po prostu robiłam i czekałam co wyjdzie. no i wyszły :)

 

butki zostały przeznaczone na prezent, a prezent przecież musi być zapakowany ;)

 

później przyszła kolej na śmieszną czapeczkę - kotka, zrobioną na zamówienie Starszaka i Średniaka.

 

a dalej to już poszło - jedne, drugie, trzecie buciki, w różnych kolorach, dla chłopców i dziewczynek, dla niemowląt i starszych dzieci (np. różowe balerinki).

 

może zastanawiasz się czym obdarować przyszłych rodziców? a może potrzebujesz białych bucików dla dziecka na Chrzest? może Twój ukochany Smyk nie lubi zakładać kapci? napisz. wspólnie ustalimy kolor i wzór bucików :)

mam nadzieję, że się wkręcę w prowadzenie tej stronki i regularnie coś skrobnę i dodam, choć przy mojej niesystematyczności to może okazać się trudne ;)

kilka słów o mnie - to byłoby wskazane na początek. jestem żoną mojego ukochanego mężczyzny i mamą trzech synków - łobuziaków, ale kochanych. od kilku lat próbuję swoich sił w różnych technikach rękodzielniczych. zaliczyłam fascynację papierową wikliną, nauczyłam się szydełkować, czasami robię kartki - w zależności od potrzeby. jedno co robię od zawsze, to szycie. jestem samoukiem, podpatrywałam mamę, a w okolicach wczesnej podstawówki dosiadłam się po kryjomu do maminej maszyny do szycia. z czasem się wydało, bo nie tylko szyłam, ale też regulowałam maszynę, a w konsekwencji ją popsułam. moi znajomi mieli szlaban na tv, a ja na maszynę do szycia :D

 

 
1 , 2

Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl


galeria ellefant